Mentionsy

Radio Wnet
Radio Wnet
13.02.2026 16:46

Nie masz kompetencji – nie robisz”. Sędzia alarmuje: Prawybory do KRS to legitymizowanie bezprawia

 

W rozmowie na antenie Radia Wnet sędzia Kamila Borszowska-Moszowska komentowała rozpoczęcie procedury wyboru nowych członków Krajowej Rady Sądownictwa według obowiązującej ustawy. Z jednej strony wskazywała, że sam tryb ustawowy jest legalny i zgodny z konstytucją, z drugiej – ostro krytykowała pomysł „prawyborów” organizowanych poza ustawą oraz koncept „szablonu praworządnościowego”, o którym – jak relacjonowała – mówią przedstawiciele środowiska skupionego wokół Stowarzyszenia Sędziowskiego „Iustitia” i Ministerstwa Sprawiedliwości.

Punktem wyjścia była ironiczna uwaga prowadzącego o „cudzie”, bo po latach sporu o KRS ruszyła procedura w oparciu o ustawę, którą część środowiska sędziowskiego przez lata uznawała za nielegalną. Sędzia odpowiadała, że sama „oczy przecierała ze zdumienia”, ale jednocześnie „spodziewała się” takiego obrotu spraw. W jej ocenie obecna większość parlamentarna oraz „Stowarzyszenie Sędziowskie czytaj Partia Polityczna, Iustitia” próbują dziś – po latach ostrej krytyki – dobudować do ustawy nową, pozaprawną procedurę, która ma stworzyć wrażenie „odpolitycznienia” wyboru „piętnastki”, choć w praktyce polegałaby na „przyklepaniu” kandydatów wyłonionych wcześniej w środowiskowym głosowaniu.

Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska podkreślała, że problemem nie jest zgłoszenie kandydatur w normalnym trybie ustawowym, lecz organizowanie „prawyborów” bez żadnej delegacji ustawowej. I wprost odwołała się do zasady legalizmu.

„Pamiętamy o tym, że mówimy o prawie publicznym, tak? Prawo publiczne, artykuł 7 Konstytucji: jeżeli masz kompetencje do czegoś, to możesz to robić. Nie masz, to nie robisz. I Iustitia planuje zorganizować prawybory w sądach. Tylko problem polega na tym, że nie ma kompletnie żadnych przepisów, nawet jakiejkolwiek delegacji dla ministra, żeby wydał jakiekolwiek rozporządzenie, w jaki sposób te prawybory mają być przeprowadzone.”

W jej ocenie sama konstrukcja „szablonu praworządnościowego” brzmi jak sprzeczność: coś ma być „praworządnościowe”, ale „nie wynikające z ustawy”. To – jak mówiła – powinno budzić wątpliwości nawet u osób bez prawniczego wykształcenia. Zwracała też uwagę na tempo procedury: „jest tylko 30 dni”, więc – jej zdaniem – środowisko Iustitii „już dawno się szykowało”, aby zdążyć z akcją.

W rozmowie pojawił się również wątek, kto miałby brać udział w takich „prawyborach”. Prowadzący dopytywał, czy osoby uznawane w sporze politycznym za „neosędziów” mogłyby głosować. Sędzia odpowiadała, że „jeszcze nie słyszeliśmy, jakie są reguły”, a całość sprowadza się na razie do „wizji szablonu praworządnościowego”, której szczegóły należałoby – jak ironizowała – „zapytać prezesa Iustitii bądź ministra Żurka”.

Najmocniej wybrzmiało jednak ostrzeżenie o konsekwencjach prawnych udziału w przedsięwzięciu bez podstawy ustawowej. Sędzia mówiła o możliwej odpowiedzialności prezesów sądów, którzy mieliby organizować zgromadzenia i komisje liczące głosy, oraz o ryzyku dla samych sędziów.

„Ja odpowiem z całą stanowczością (…) że każda osoba, która weźmie udział w tych prawyborach (…) narazi się co najmniej na odpowiedzialność dyscyplinarną, co najmniej, o ile nie odpowiedzialność karną. Dlatego, że my jako sędziowie wiemy doskonale, że jeżeli nie ma podstawy prawnej, to my nie możemy z czymś takim brać udziału, bo w ten sposób my legitymizujemy to bezprawie.”

Sędzia rozróżniała jednocześnie procedurę ustawową od „prawyborów”. Podkreślała, że osoby, które po prostu zgłaszają kandydaturę zgodnie z ustawą, „działają w granicach prawa”. Problem – jej zdaniem – zaczyna się dopiero tam, gdzie wchodzi „instytucja, której nie ma”.

W rozmowie pojawił się też spór o to, czy taki model „kupi” Unia Europejska. Sędzia wskazywała, że w logice wartości UE (m.in. art. 2 TUE) odejście od przepisów prawa i tworzenie pozaprawnej procedury powinno być nie do obrony.

„Jeżeli my odstępujemy od przepisów prawa i wymyślamy sobie jakąś procedurę, no to nie ma opcji dla mnie. (…) To jak ma podejść do tego Unia Europejska, skoro jeszcze do tego elementu (…) dodamy jeszcze coś całkowicie pozaprawnego. (…) Trybunał Sprawiedliwości, jeżeli orzekałby zgodnie z przepisami (…) nie może tego zaakceptować.”

Jednocześnie sama rozmówczyni przyznała, że w praktyce standardy bywają „różne” i przywołała przykład z innego państwa UE, gdzie – jak twierdziła – reakcja instytucji unijnych była żadna. To prowadziło do pytania, czy mimo wszystko scenariusz „przepchnięcia” pozaprawnych rozwiązań jest możliwy.

/fa