28.04.2026 Uwierz w Muzykę - Michał Napiórkowski
W audycji oprócz nowości muzycznych usłyszycie rozmowę Joanny Nawotki z Iwoną Skwarek, która wystąpiła w minioną niedzielę w Zajezdni Trolejbusowej w ramach Transatlantyku
Został wydany już jakiś czas temu, a z tym najnowszym The Standard Model również otrzymaliśmy jeszcze jedno nagranie, które być może w przyszłym tygodniu uda mi się zaprezentować. Póki co czekamy na więcej. Za muzykami Pasmo. Małych sukcesów, bo to przecież jeszcze nie jest żadna gwiazda, wyprzedany koncert w legendarnym klubie The Windmill, takiej kuźni młodych, głównie gitarowych talentów, a więc wszystko idzie zgodnie z planem. Czekamy na kolejne nagrania grupy Morn, a tymczasem przenosimy się Do Stanów Zjednoczonych na zachodnie wybrzeże, gdzie od lat rezyduje Tim Presley. To lider, czy też w zasadzie jedyny stały członek projektu, który nazywa się White Fence.
Po dłuższej przerwie Tim Presley znów współpracuje z Ty Siegalem, który zasiadł za bębnami, aby nagrać nową płytę projektu White Fence, grupy, która towarzyszy Timowi Presleyowi już od wielu, wielu lat, ale on znany jest z tego, że co i rusz wymyśla nowe zupełnie zespoły, no ale też warto zauważyć, że lata temu, 20 lat temu, Napiórkowski, Michał Napiórkowski.
Tak patrzę minęło lat już od 2019, no 7 lat minęło od poprzedniej płyty White Fence. Ta nowa ukazała się w wymienionym tygodniu. Jej tytuł to Orange, a na niej 11 utworów. Wszystkie, w zasadzie prawie wszystkie, oprócz jednego autorstwa Tima Presleya, bo ta jedna So Beautiful To taka poruszająca kompozycja Micka Hacknalla, znanego zespołu Simply Red. A więc Tim Presley, pomimo tego, że na co dzień mieszka w słonecznej Kalifornii, to często zerka w stronę Wielkiej Brytanii. A my zostajemy jeszcze w Stanach Zjednoczonych, bo ukazała się również nowa płyta grupy White Denim.
Ja jednak z tego podwójnego, ambitnego albumu Ja wybrałem kawałek, który nie jest osadzony w klimatach korzennych, choć też trzeba zaznaczyć, że to jeden z tych regowych artystów z Jamajki, który odpowiada za odrodzenie muzyki reggae na Jamajce, bo tam od dekad już w zasadzie Rządzą bardziej syntetyczne brzmienia, dancehallowe. Zresztą zawsze Jamajczycy zasłuchiwali się w tym, co Stany Zjednoczone eksportowały na zewnątrz. Byli pod przemożnym wpływem wszystkich trendów amerykańskich. A jaka jest muzyka w Stanach Zjednoczonych, ta komercyjna? Chyba dobrze wiemy, więc i na Jamajce od wielu, wielu lat nie działo się zbyt dobrze, no ale pojawili się tacy artyści właśnie, jak Pro Torze.
Wspomniałaś o teatrze. No i właśnie, jaka jest różnica pomiędzy produkowaniem muzyki do takich projektów muzycznych, a do teatru? Przede wszystkim jest się częścią drużyny dużej. Muzyka jest tylko jednym z elementów przedstawienia. Tu trzeba wziąć pod uwagę w ogóle bardzo dużo różnych spraw, takich jak chociażby nagłośnienie w teatrze, jak to, że śpiewa się na mikroportach, które nie są zbyt wdzięcznymi mikrofonami. Oczywiście też pojedyncze zdolności aktorów, aktorek, no bo niektórzy są bardziej utalentowani wokalnie, inni mniej, więc ja muszę też komponując na przykład piosenki wiedzieć od razu z jakimi możliwościami się spotykam, żeby po prostu komuś nie zrobić pod górkę. No ale przede wszystkim jest to dla mnie wielka zabawa, bo robię dużo spektakli dla dzieci, gdzie naprawdę żaby śpiewają rocka, małpy pieką w kuchni ciasto w ogóle, tańcząc do bongosów, które tam skomponowałam.
Po prostu bardzo, bardzo szeroki jest to spektrum osób, które potrzebują pomocy. Ja tam trafiłam przypadkiem, tak naprawdę Justyna Święs z The Dumpligs miała prowadzić warsztaty, ale nie mogła tego zrobić, więc zapytała mnie, bo jesteśmy sąsiadkami, że może ja bym, kurczę, zastąpiła ją. Ja byłam przerażona, ale okazało się, że pierwsze warsztaty odbyły się w Toruniu, w busie, takim starym busie za 4 tysiące kupiony, w rozpadającym się, przerobionym na studio nagraniowe i stanęliśmy pod takim w sumie domem dziecka, I po prostu dzieciaki z tego domu dziecka po prostu przyszły do nas i robiliśmy razem kawałki. No i muszę przyznać, że to było dla mnie coś bardzo wzruszającego, móc nagle te wszystkie swoje umiejętności przekazać tym dzieciakom i im dać trochę radości i dać im jakieś takie poczucie sprawczości, że mogą na przykład skończyć piosenkę, nagrać.
My tam też z nimi teledyski nagrywaliśmy. No i teraz właśnie w maju będę prowadziła kolejne warsztaty, tym razem już w siedzibie stacjonarnej Arbuza w Gdańsku. A jak to było u Ciebie, jeśli chodzi o Twoje początki historii z muzyką? Ach, to jest w sumie historia taka, że ja od dziecka cały czas śpiewałam. Po prostu jak jechaliśmy w latach 90-tych maluchem z Zielonej Góry nad morze i to naprawdę była solidna podróż, ja potrafiłam rodzicom 5-6 godzin cały czas śpiewać Michaela Jacksona w jakichś po prostu wymyślonych słowach po angielsku. I moja mama w pewnym momencie mówiła do mnie, że Iwonko już śpij, już śpij może. Więc od po prostu bycia cały czas w muzyce, poprzez szkołę muzyczną na skrzypcach, gdzie spotkałam straszną panią nauczycielkę, która mnie po prostu dręczyła psychicznie. Ciekawe, czy wiele osób ma też takie doświadczenia.
Witoldowi spodobało się procesowanie wokalu, czyli dodanie efektów różnych pogłosów i powiedział, właściwie to mi już wyślij to, co ty tam przygotowałaś. No bo przez te lata nauczyłam się pracować ze swoim głosem i eksponować w muzyce, w miksie to, co jest w nim ładne. No ale pozdrawiam chłopaków. Właśnie w sumie już za miesiąc oni pojawią się na Festiwalu Młodzi i Film. Chyba będą grać koncert, a ja tam będę robić oprawę muzyczną gali finałowej. A jak to było z fishem? A z fishem to było naprawdę tylko online. To jest bardzo śmieszne, bo ja byłam świeżo po Niesamowitej współpracy z producentem portugalskim Moulinexem, który mnie zaprosił do Lizbony. Tam poleciałam samolotem pierwszy raz w życiu. Mieszkałam w jakimś cudownym hotelu po prostu. Przeżyłam jakieś piękne trzy dni jedząc wspaniałe rzeczy, nagrywając u niego w studio pełnym jakichś po prostu mikrosalek z jakimiś innymi portugalskimi muzykami, no po prostu bajka.
Nagle odzywa się Fisz i ja też sobie wyobraziłam, jadę do Warszawy, poznaję ich, nagrywamy, a oni no tam nagraj u siebie. Więc nagrałam u siebie partię, wysłałam, oni mówią, jest super, wszystko się zgadza, mamy to. No ale potem po latach mieliśmy tego samego menadżera i kilka razy wystąpiłam u nich po prostu na koncertach jako gość specjalny, co było bardzo miłe. No to są super, naprawdę bardzo fajni ludzie, tacy bardzo osadzeni w rzeczywistości, zupełnie nie gwiazdorzą, są bardzo przyjemni. To jak wygląda taki Twój proces twórczy? Proces twórczy, no właśnie to zależy, bo jeżeli robię w teatrze, to mam już tekst na przykład gotowy. Ostatnio w ogóle musiałam Adama Mickiewicza, różne utwory jego przerabiać na piosenki, co po prostu okazało się być na początku dla mnie jakąś zmorą, a potem tak się w to wkręciłam, że po prostu dojechałam w tym Mickiewiczem, nie mogłam w ogóle przestać o tym myśleć, tylko o tych frazach jego, więc to jest zupełnie inna zabawa.
Przecież mówiąc nie wiem co zrobić z tymi otworami, to są jakby kawałki jakby do jakiegoś filmu powstawały, nie? Tak naprawdę to nie są, tam nie ma takiej struktury piosenkowej, to są Są jakieś moje poszukiwania, ale lubię, lubię szukać i myślę, że kurczę, chyba gdyby mi się już wszystko znudziło, to by było źle, nie? A jak mam sytuację, w której ciągle wydaje mi się, że jest tona rzeczy, które można eksplorować, to w ogóle nie wiem, mam ochotę nauczyć się śpiewać w ogóle w jakimś innym stylu, na przykład jakimś takim, to się nazywa ta muzyka Cantar Music. Boże, ja jestem fatalna akurat w tych nazwy, zawsze zapominam, ale chodzi mi o ten taki arabsko, arabski styl śpiewania, te tak zwane inne skale tam są w ogóle niż u nas w Europie i też mnie to interesuje. Śledzę na YouTubie faceta, który uczy śpiewać tą metodą i sobie czasem ćwiczę właśnie, no mówię, szaleństwo trochę z perspektywy fanów, ale z mojej perspektywy bardzo ciekawy czas kreatywnie.
Dostaję jakiegoś maila, ktoś coś chce i myślę, czy ja chcę to robić, nie? Czy nie chcę tego robić, bo nie wiem, masz może poczucie, że Że już możesz odmawiać, to jest może takie dziwne, czego wcześniej jakby w ogóle nie brałam pod uwagę, że my w ogóle cokolwiek możemy odmówić. Po prostu jak była oferta, to szliśmy to jak w dym, po prostu graliśmy wszędzie, mimo że niektóre koncerty były, na przykład nie pasowaliśmy w jakieś miejsca, nie? I po prostu dla artysty, artystki bycie w miejscu, w którym się nie pasuje, to jest po prostu jakaś tortura, nie? My graliśmy na przykład koncert z Rebeką przed Maleńczukiem, nie? W ogóle ja pierdzielę, ci ludzie patrzą na nas, ja walę w te pady, po prostu gram na tych syntezatorach, śpiewam po angielsku i po prostu tam jest chyba 20 tysięcy ludzi, nie? I wszyscy, co to jest? I ja po prostu widziałam to niezrozumienie na twarzach tych ludzi, którzy czekali na Maleńczuka, nie?
I jakby to są właśnie takie sytuacje, które cię... Potem myślisz sobie, nie dobra, chcę zagrać w Olsztynie na festiwalu, z którym się światopoglądowo zgadzam, niż być gdzieś tam, gdzie oczywiście są fajne pieniądze, jest jakaś ekspozycja na dużą grupę ludzi, ale tak naprawdę czujesz się, ja pamiętam ten koncert, że ja myślałam, że zemdleję grając go. Po prostu ja byłam tak zestresowana. A jeśli chodzi właśnie o społeczeństwo LGBT+, czy zauważyłaś jakąś zmianę na przełomie lat? Nie, no bardzo. Myślę przede wszystkim, że to jest akurat plus social media, czy tych wszystkich social mediów, bo kurczę, no dzięki temu, że można w sieci znaleźć grupy, organizacje typu Stonewall, czyli bardzo wiele w tej chwili ich jest, czy KPH i naprawdę po prostu zobaczyć, ej, nie jesteśmy sami, nie jestem jedyną lesbijką z Zielonej Góry w 99 roku, nie?
A czego mogę Ci tak życzyć na koniec naszej rozmowy? Ojej, dużo zdrowia, powiem szczerze, bo czuję ostatnio właśnie, może to jest taka zmiana, że czuję, że moje ciało jest takie delikatne, że ja muszę tak dbać o to, co jem, że nie mogę smażonego za bardzo i że muszę uważać tutaj z winem. I że jak sobie myślę o starych czasach, po prostu jak myśmy imprezowali z Bartkiem, ja po prostu nie wiem w ogóle, jak myśmy to przeżyli, nie? Teraz mi się wydaje to niemożliwe, ja bym była chora po dwóch dniach takiej trasy, no nie? A my tam miesiąc w trasie, w busie, po prostu jedna wielka balanga, no szokujące to jest dla mnie w tej chwili, że jednak to ciało ma inny metabolizm i inaczej się regeneruje, nie? No ale ja ciągle wygląda podobno młodo, zawsze w teatrze są w szoku, że już mam prawie 40 lat, ale też nie wiem, myślę sobie, że to jest trochę bez sensu tak strasznie się stresować tym wiekiem, bo przecież tak naprawdę to jest super, że możemy żyć i że się starzeć, nie?
To znaczy, że jest okej, że jest z nami dobrze, nie chorujemy, żyjemy. Także wszystkim, którzy się martwią, że są starzy, mówię, to tak naprawdę jest wielki sukces. Tak jeszcze zapytam Cię o takie Twoje porady dla osób, które chcą rozpocząć swoją przygodę z muzyką, ale jednak wahają się, no bo to jednak sztuczna inteligencja, że może tutaj coś się wydarzyć. Kucze, no ja myślę, że ja sama mam przecież dużo kryzysów związanych z tym, bo jeszcze nie próbowałam tych wszystkich aplikacji, bo się boję ich spróbować. Na zasadzie, kucze, zaraz coś zakomenderuję, a tam jest robi tak, że ja po prostu musiałam 20 lat się uczyć, żeby dojść do takiego poziomu produkcji, a to po prostu pstryka palcami i generuje Ci po prostu najlepszą muzykę świata. Ale myślę jednak, że drogą jest jakaś indywidualność i myślę, że jednak muzyka jest mocno związana z osobowością, że ludzie nie chcą przyjść na koncert robota.
Pokazano wszystkie 14 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Michał Napiórkowski przedstawia zespół Mourne i ich utwór The Standard Model.
Przełączenie na zespół White Denim i ich utwór That's Rap.
Napiórkowski mówi o Detroit i nowych utworach rapowych, w tym Fat Ray i Raffi.
Przełączenie na zespół Serial Killers i ich drugi album.
Napiórkowski opisuje artystów reggae, w tym Pro Torze i The Art of Acceptance.
Przełączenie na trio Setting i ich utwór Gumbump.
Napiórkowski mówi o Lucy Dacus i jej nowym utworze Planting Tomatoes.
Przełączenie na Kabaret Voltaire i ich koncertową płytę But What Time Is It Really.
Napiórkowski opisuje koncert Iwony Skwarek i jej utwór z solowej płyty.
Rozmowa z Iwoną Skwarek o jej karierze i nowym projekcie.
Iwona opowiada o współpracy z Arbuzem, stowarzyszeniem pomagającym ludziom wykluczonym, młodzieży i uchodźcom. Opisuje doświadczenia z prowadzeniem warsztatów dla dzieci w domu dziecka w Toruniu.
Rozmowa o początkach kariery Iwony, jej początkach śpiewania i pierwszych zespółach, w tym Hello Dog i Rebeka.
Iwona opowiada o swojej współpracy z Rat Crew, zacznij od pierwszego zespołu Hello Dog, aż po współpracowanie na Alei Gwiazd.
Rozmowa o procesie twórczym Iwony, od kompozycji w teatrze do tworzenia indywidualnych utworów.
Iwona opowiada o zmianach w społeczeństwie LGBT+ dzięki social mediom i organizacjom takim jak Stonewall.
Iwona podaje porady dla osób chcących rozpocząć swoją karierę muzyczną, podkreślając indywidualność i pasję.
Rozmowa z Iwoną Skwarek kończy się rozmową o nowości w muzyce i przegladaniem ostatnich utworów.
Rozdziały i streszczenia generowane automatycznie. Pełna transkrypcja nie jest publikowana — wyszukaj frazę, aby zobaczyć dopasowane fragmenty.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
W audycji oprócz nowości muzycznych usłyszycie rozmowę Joanny Nawotki z Iwoną Skwarek, która wystąpiła w minioną niedzielę w Zajezdni Trolejbusowej w ramach Transatlantyku