Energia, prawda, WDECH. Rozmowa z zespołem Bibobit
Bibobit to zespół przekraczający granice gatunkowe, burzący mosty, porywający do zabawy. O radości z koncertowania, poczuciu wolności i swobody, afirmacji codziennych radości i nadchodzącym albumie WDECH z Danielem Moszczyńskim i Bartkiem Pietschem rozmawiała Zuzanna Kopij.
Jesteśmy na festiwalu Great September i razem ze mną są tutaj Daniel Moszczyński i Bartek Pietrz z zespołu Bebobit. Jak czujecie się po swoim koncercie, a raczej show, które daliście tutaj na Great September? A jak rozumiesz słowo show, jeżeli mogę cię dopytać? Myślałam, że ja tutaj zadaję pytania, ale rozumiem to tak, że ja przyszłam na ten koncert z takim oczekiwaniem, że usłyszę dużo dobrej muzyki, ale oprócz tego zobaczyłam jeszcze... masę dobrej zabawy, zobaczyłam po prostu ten kontakt z publiką, zobaczyłam po prostu to, jak dobrze się bawiliście i dlatego uważam, że to było po prostu show, bo to się nie tylko dobrze słuchało, się dobrze oglądało, po prostu człowiek się tam dobrze czuł i tak to definiuje.
Myślę, że tutaj taką kluczową rzeczą podczas tego koncertu dzisiaj była przede wszystkim zabawa i stąd moje pytanie, czy jest w ogóle jakaś granica pomiędzy muzyką a zabawą dla Was, czy jest w ogóle potrzeba takiej granicy, czy łączycie to? Dla mnie muzyka jest emocją, a ta emocja często bywa różna i dzisiaj chcieliśmy zrobić punch, chcieliśmy uderzyć, chcieliśmy poubuzować, mieliśmy ochotę na odrobinę szaleństwa, na jakieś wycieczki improwizacyjne. I to wszystko czuję, że było obecne. Natomiast Bibobit ma wiele twarzy i też mamy taką liryczną twarz.
I jeśli wpadnie za nasz koncert, bo gramy przecież 10 października we Wrocławiu. No, więc to będzie jakby pełnowymiarowy koncert i wtedy zobaczysz, że Bibowi też ma inne oblicze i pokazuje różnego rodzaju emocje i ja lubię jakieś takiego rodzaju uwolnienie. Lubię sytuacje, gdzie czuję się swobodnie, lubię przekraczać pewne granice, zrzucać maski, być naturalny, być sobą i I wielokrotnie to się udaje, że ludzie po koncertach przychodzą i mówią, ej kurczę, czuję, że coś tu się wydarzyło i że czułem wolność.
Może to jest naiwne, co mówię, natomiast ja naprawdę wierzę w dobro, wierzę w ludzi i wierzę, że więcej jest w nas dobra niż jest zła. I jeżeli ktoś po wyjściu z koncertu Bibobitu powie, ej, to było ciekawe, pozytywne doznanie, to jeżeli chociaż przesunęliśmy tą jego granicę pozytywności o pół milimetra, to to jest dla nas wielki zaszczyt i sukces. Wspominaliście też w ogóle wcześniej o improwizacjach, które mają miejsce w czasie koncertów. Ja lubię o to pytać muzyków właśnie takich około jazzowych, że tak powiem. Czy w czasie improwizacji coś Wam przyświeca?
Pokazano wszystkie 4 dopasowania. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Bibobit to zespół przekraczający granice gatunkowe, burzący mosty, porywający do zabawy. O radości z koncertowania, poczuciu wolności i swobody, afirmacji codziennych radości i nadchodzącym albumie WDECH z Danielem Moszczyńskim i Bartkiem Pietschem rozmawiała Zuzanna Kopij.