Mentionsy

Przystanek Niedźwiedź
Przystanek Niedźwiedź
14.07.2022 18:32

030: Korona Zachodu 2022 - Pobiedziska 9.07.2022

Pobiedziska 2022 (9.07.2022). Kolejne zawody z cyklu Korony Zachodu. 

Przystępowałem do nich ze świadomością, że w rankingu generalnym jestem na 12 miejscu. Czy uda mi się wskoczyć wyżej? Bardzo bym chciał choć z drugiej strony świadomość moich braków kondycyjnych czy technicznych chodu nie dostarczała mi optymistycznych myśli. Szymon jest na drugim miejscu a Marcin na 8. Nie mam z nimi żadnych szans. Darek jest niżej w rankingu, ale to przez to, że nie startował w Mistrzostwach Świata. 

Dzień generalnie wystartował źle bo z nieznanych mi powodów entuzjazm, zapał, chęć walki i humor był gdzieś bliski zeru. No zdarzają się też takie dni i nie mam pojęcia jak sobie wtedy z tym poradzić. Jechaliśmy z ekipą dwoma autami i choć było wesoło to miałem wrażenie, że myślami jestem gdzieś obok. Kaśka, Darek, Szymon, Marcin i ja z kijami oraz Aga i Kamila bieg. Była z nami też Anka bezkonkurencyjna w konkurencji zdjęć ;-) 

Miejsce zawodów znajdowało się obok drewnianego grodu a trasa wiodła dookoła jeziorka. 10 km, do pokonania dwie pętle po 5. Na miejscu trochę wiało, ale nie decydujemy się dorzucać na siebie ciuszków. Idziemy na "krótko". Trasa zróżnicowana. Byli wędkarze, jeden piaszczysty podbieg, sporo namiotów dookoła jeziora, kawałek trasy po asfalcie i betonie a reszta polnymi drogami no i sędziowie na szlaku. Byli też panowie po 60-tce i 70-tce którzy mnie doganiali i wyprzedzali. Myślałem, że mnie to wkurzy, ale pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy była taka, że systematycznie trenując w ich wieku też będę tak zasuwał. Tej myśli będę się trzymał. Przecież ja dopiero zaczynam. 

Dziś poszedłem z krótszymi kijami dla testu. Czy pójdę szybciej? Czy wyrzut ręki z tyłu będzie większy? Zobaczymy. Trasa dobrze oznaczona więc nie nadrabiałem km co miało miejsce już wcześniej. Szło mi się dobrze. Wyznaczałem sobie "cele", które goniłem a kiedy dogoniłem wyznaczałem kolejne. Na końcu pierwszej pętli widzę, że na swój wyścig startują ci co lecą na 5 km. Dla mnie to dobrze. Zobaczyłem, że doganiam lecących na krótszy dystans czyli teoretycznie tych, którzy chodzą szybciej ode mnie. Leci km za km. Nie mogłem dogonić jednej pani. Prawie 6 km ją goniłem . W końcu udało się, ale na 8 km znowu mnie wyprzedziła. Widziałem wtedy, że słabnę. Widziałem, że brakuje mi energii. Za mało rano zjadłem i źle rozplanowałem posiłki. Nauka na przyszłość. Wpadam na metę gdzie czeka mnie pętla około 500 m. Cisnę ile potrafię i udaje mi się wyprzedzić dwie osoby lecące na 5 km. To było dla mnie ważne bo ostatnio widziałem, że trudno mi się poderwać do finiszu. Meta, medal, ulga... 

Na mecie dowiaduję się o przebojach z kijkami jakie miał Marcin czy Szymon z zieloną kartką. O dziwo Darek nie zerwał rękawiczki czy grota. 

Wszyscy stanęli na podium. Mi zabrakło 24 sek., ale sobotni bilans okazał się dla mnie bardzo na plus. Życiówka na 10 km, awans w rankingu całego cyklu, kolejny start bez ostrzeżeń i żółtych kartek. Nie zdarłem sobie nóg co niestety ostatnio często mi się zdarzało. Nadal niestety nie wiem czy latać na dłuższych czy krótszych kijach.

Do zakończenia cyklu Korony Zachodu 2022 pozostało 5 startów.