Mentionsy
#22: House Of The Rising Sun czyli przebieg smutku bez początku i bez końca, oraz jak wiele matek i jak wielu ojców taki smutny sukces może mieć.
W tym odcinku bierzemy na tapet utwór House Of The Rising Sun w wykonaniu... no właśnie, czyim? Zasadniczo zespołu The Animals (album The Animals, 1964.), ale w rzeczywistości wspominamy o bardzo wielu wykonaniach bardzo różnych artystów. A to wszystko dlatego, że korzenie omawianego utworu sięgają o wiele głębiej, niż większość słuchaczy sądzi. Dlatego też dziś omawiamy nie jedną piosenkę, a w istocie bluesowy standard o wielu wcieleniach, zarówno muzycznych jak i lirycznych.
Jacek:
mówi co jak jeden mąż robią świeżo upieczeni gitarzyści i jaki to ma związek z omawianym utworem zastanawia się gdzie być może tytułowy Dom Wschodzącego Słońca jest lub był, albo nie było go wcale, oraz czym dom ów jest lub był, lub nie był w ogóle - teorii jest co najmniej kilka i wszystkie są niesłychanie ciekawe! przybliża długaśną historię powstania piosenki (a długa jest ona zaiste) i opowiada jak doszło do tego, że na warsztat wzięli ją w końcu Animalsi odpala tryb muzykologa i wyjaśnia złożoną historię zmian w akompaniamentach towarzyszących omawianemu utworowi na przestrzeni dziejów, i dla uproszczenia sugeruje, aby House Of The Rising Sun traktować jako bluesowy standard bardziej, niż po prostu piosenkę w ramach swojego wykładu opowiada o przebiegu smutku (łac. passus duriusculus) i muzycznie cofa się aż do Baroku eksplorując zmiany, jakim poddawany był utwór, dochodzi do wniosku, że sprawiedliwość dziejowa musi być - i jest! na wyraźną prośbę współprowadzącego mówi czym są słynne Hammondy i czy współprowadzący słusznie słyszy je w piosence (podpowiedź: Nie słusznie.) opowiada czym w muzyce popularnej była British Invasion pokazuje, że tysiąc talii kart zgrał i wie jak grać w atu, żeby karta żarła, choć nigdy się za bardzo nie łajdaczył oburza się srodze na nadmiar brzydkich słów wokół i że ludziom się to, zdaje się, podoba. A przecież za jego czasów...Kuba:
ma problem z wykonaniem Animalsów, bo twierdzi, że jest zbyt efekciarskie, i woli wersję Boba Dylana, a w ogóle to wersja Animalsów przywodzi mu na myśl skecz Macieja Stuhra wyjaśnia, że po słowie “many” można użyć rzeczownika w liczbie pojedynczej (serio!) po raz kolejny każe nam uczyć się czasownika, którego pisownia i wymowa mają się do siebie tak, jak mają się do siebie wykonania omawianego utworu w wersji Animalsów i Boba Dylana (a chodzi o czasownik “sew” czyli “szyć”) mówi, że hazard stanowi niebezpieczeństwo, i to dość literalnie choć sam nie potrafi, tłumaczy jak po angielsku grać w atu na przykładzie angielskiego grzechu ("sin"), mówi jak Polacy grzeszą w tegoż wymowie (chodzi o to, że jedno "i" drugiemu nierówne w kwestii długości) tłumaczy związek polskiej mizerii (fuj!) z angielską niedolą chce opowiadać o słownictwie okołopociągowym, ale ostatecznie mówi tylko jak jest peron (kiedyś zrobimy odcinek o piosenkach pociąg-friendly!) podpowiada ładne i stare angielskie słowo, którego można użyć zamiast "avoid" i dlaczego dobrze to skojarzyć z polskim "sio" wyjaśnia co to znaczy, że bieg jest dobiegnięty, i co jeszcze może być dobiegnięteDodatkowo pojawiają się:
Chuck Berry
Bob Dylan
Przyjaciel Boba Dylana Dave von Ronk
Maciej Stuhr
Aerosmith
Nina Simone
Procol Harum i Deep Purple, bo u nich słychać organy Hammonda
Beatlesi - bo u nich słychać wszystko
Jimmy Hendrix, Toto, Tracy Chapman, Cat Power, Sinead O'Connor, Joan Baez, Joni Mitchell, Dolly Parton, Kult - bo wszyscy oni wykonywali omawiany utwór w swojej wersji
Ostatnie odcinki
-
#71: Prince czyli rysy na wiecznej miłości oraz...
17.04.2026 14:17
-
#70: „Ironic” czyli kto by pomyślał, że Alanis ...
05.04.2026 19:17
-
#69: Billie Eilish czyli jak się robi muzykę w ...
30.03.2026 15:35
-
#68: Iron Maiden czyli ciężkie granie na jeszcz...
24.03.2026 16:57
-
#67: Poker Face czyli rozwiązłe studium popoweg...
13.03.2026 12:12
-
#66: Britney Spears czyli nieznośna lekkość gat...
03.03.2026 20:02
-
#65: "One Night In Bangkok" czyli szachowa rozg...
24.01.2026 13:31
-
#64: Młodzi, gniewni i zabawni, czyli Coolio, M...
06.01.2026 16:45
-
#63: Na zachodzie bez zmian, czyli The Clash i ...
31.12.2025 15:27
-
#62: Cierpienia młodego Michaela czyli doroczny...
23.12.2025 00:19