NAJGORSZY. POLSKI. POSEŁ.
👉 Wesprzyj podcast: https://patronite.pl/koroluk 📖 Spis źródeł: https://justpaste.it/hjfnx
I na pewno domyślacie się, jakiemu państwu ta dezinformacja służy. W tym filmie pokażę wam, dlaczego uważam Berkowicza za najgorszego posła obecnej kadencji. Zabiorę was w świat fake newsów, rosyjskiej propagandy i kradzionych patelni z Ikei. Zaczynamy. A zacząć musimy oczywiście od Rosji i Ukrainy. Konfederacja jako całość jest, ujmijmy to dyplomatycznie, ukrainosceptyczna. Ta cecha jednak pojawia się u konfederatów z różnym natężeniem. Mamy tam umiarkowane skrzydło, reprezentowane przez Wiplera czy Bosaka. I mamy też skrzydło radykalne, niemal brownistowskie, które nienawidzi Ukrainy do żywego. Tworzą je Ewa Zajączkowska oraz nasz Konrad Berkowicz.
Dobroduszny Konrad Jedrak był tylko krótkotrwałą pozą. Już we wrześniu roku 22 Berkowicz zabłysnął. Odbyło się wówczas głosowanie nad uchwałą potępiającą nielegalne referenda przeprowadzone przez Rosję na okupowanych terenach Ukrainy oraz wzywającą do niewydawania wiz obywatelom Rosji. Prawie cały Sejm był za, poza dwiema duszyczkami. Zgadnijcie jakimi. Właściwa odpowiedź to Berkowicz i Braun. Mimo wszystko w roku 22 i 23 Berkowicz aż tak nie szalał. Upadek Berkowicza nie był procesem liniowym. Owszem, pogarszało mu się z miesiąca na miesiąc, ale w pewnym momencie proces ten kręgolady stukrotnie przyspieszył. Wydaje się, że symboliczną cezurą są tutaj wybory europejskie.
Polska Konstytucja zawiera podobny zapis. W czasie stanu nadzwyczajnego oraz 90 dni po nim nie można przeprowadzać wyborów. Zeleński zatem dyktatorem nie jest. A wiecie kto jest dyktatorem? Putin. Ale takich ostrych słów pod adresem Wołodi nie usłyszycie z ust Berkowicza. Całą swoją pogardę kieruje on w jedną stronę konfliktu. Tę, która się broni. Zeleński jako dyktator to dobitny przykład prostytuowania języka w celach propagandowych. Ale innego razu Berkowicz wykazał się jeszcze większą fantazją. Otóż nazwał otoczącą się wojnę, uwaga, ukraińską awanturą. Jest to podwójnie obrzydliwe. Bo nie dość, że nazywa wojnę awanturą, jakby chodziło o kłótnię o pietruszkę, a nie zbrodniczą inwazję, to jeszcze ta awantura jest według niego ukraińska, jakby to Ukraińcy się lali między sobą, a matuszka Rosja była niewinna.
Konrad, nie krępuj się. Następnym razem nazwij to specjalną operacją wojskową albo operacją denazyfikacji Ukrainy. Berkowicz oczywiście sprzeciwia się pomocy Ukrainie. Taka jest lina Konfederacji, więc to akurat nic dziwnego. Ale i tutaj potrafi się negatywnie wyróżnić na tle kolegów. Kiedy Joe Biden zezwolił Ukrainie na użycie pocisków ATAKAMS w głębi Rosji, Berkowicz był najbardziej przerażonym człowiekiem w Polsce. Czy tylko ja z przerażaniem patrzę na entuzjazm wszelkiej maści lewactwa wobec poważnej? Nie wiem, czy jak dotąd nie najpoważniejszej zgody Zachodu na dalszą eskalację konfliktu na wschodzie? Z czego to się cieszyć? Że ludzie będą ginąć i że przemysł zbrojniowy na tym zarobi? Napisał wówczas na Twitterze.
To także bardzo rozeźliło Konrada. Uznał, że to jest to samo, co wznoszenie o krzyku Sieg Heil albo Heil Hitler. Berkowicz nie rozwinął swojej błyskotliwej myśli, ale możemy się domyślać, że padł ofiarą prawicowego fejka o tym, że to hasło wymyślił Stefan Bandera. Bredził o tym na przykład Adam Wielomski. To oczywiście nieprawda, a drobiazgową tę bzdurkę rozebrał portal Konkret24. Hasło Sława Ukrainie było używane już pod koniec XIX wieku. Także we wrześniu polsko-przestrzeń powietrzną naruszyły rosyjskie drony. To był dobry czas, aby skrytykować Rosję. Konrad jednak nie podołał temu zadaniu. Zamiast tego przyczepił się do innego kraju. Pytanie zasadnicze. Dlaczego strona ukraińska nie zestrzeliła rosyjskich dronów, gdy te jeszcze znajdowały się w ich przestrzeni powietrznej?
Co więcej, te drony to były tzw. wabie. Ich celem jest właśnie to, aby ściągnąć na siebie pociski i zużywać obronę przeciwnika, więc zestrzelenie ich byłoby nieekonomiczne oraz zgodne z życzeniem Kremla. Nie jest zadaniem Ukrainy przekierowywanie swoich zasobów z uzbrojonych dronów na wabiki, które lecą przez ich terytorium. A jeśli te wabiki wlecą do innego kraju, to winien temu jest tylko jeden podmiot – Rosja. Rosja, której Berkowicz tego dnia nie był w stanie potępić. W listopadzie miała miejsce dywersja na trasie Deblin-Warszawa. Doszło tam do wysadzenia torów. Na szczęście nikt nie zginął. Kiedy tylko w mediach pojawiły się informacje o tym fakcie, Berkowicz pośpiesznie chwycił za telefon i wyklepał na Facebooku. Wszyscy dobrze wiemy, kto mógł stać za akcją dywersyjną na trasie Deblin-Warszawa.
Ci Ukraińcy działali na zlecenie rosyjskiego wywiadu. Jeden z nich pochodził z Donbasu, czyli terytorium okupowanego przez Rosję nominalnie ukraińskiego, ale zamieszkanego w dużej części przez rusofilów. Drugi był skazany w Lwowie za akty dywersji. Jest oczywiste, że rosyjski wywiad stara się werbować Ukraińców. Po pierwsze, jest ich w Polsce znacznie więcej niż Rosjan i są mniej podejrzani dla służb. Po drugie, dodatkowym celem Rosji jest to, żeby skłócić ze sobą Polaków i Ukraińców. Rosjanie liczą na to, że takie berkowicze zwalą winy na Ukraińców. No i rzadko się przeliczają. Berkowicze są niezawodne, jeśli chodzi o ugranie z Putinem do jednej bramki. Dla każdej rozumnej istoty jest jednak oczywiste, że jeśli rosyjski wywiad kogoś werbuje, to winna jest tutaj Rosja, bo ci Ukraińcy to jednostkowe przykłady zdrajców, które zdarzają się w każdej nacji, a rosyjski wywiad to ramię aparatu państwowego.
Zdrajcy zdarzają się także w Polsce. O akty dywersji na terenie Polski oskarżani są także niektórzy Polacy. Czy to znaczy, że Polacy jako ogół są winni albo państwo polskie? A niedawno szwedzka prokuratura zatrzymała dwóch Polaków, którzy fotografowali tamtejszą elektrownię jądrową i mieli przy sobie liczniki Geigera. Postawiono im zarzuty szpiegostwa. Być może oni również szpiegowali na rzecz Rosji. Idąc logiką Berkowicza, Szwedzi powinni teraz rozpętać nagonkę na Polaków i nie wpuszczać żadnego. No nie! Głównym winowajcą aktów dywersyjnych jest zawsze zleceniodawca. Zleceniodawca, którego Berkowicz w żaden sposób nie potępił. Także w listopadzie Berkowicz niezwykle oburzył się na wieść o tym, że Kraków zamierza przekazać Ukrainie pięć autobusów.
Niemal cała klasa polityczna zareagowała jak należy. Tusk zwrócił uwagę na ogrom tej tragedii i nazwał to bestialskim atakiem Rosji. Nawrocki podobnie złożył kondyrencję i nazwał ten atak barbarzyństwem Rosji. Berkowicz też to skomentował. Pod postem Tuska napisał A pod koniec listopada Sikorski zapowiedział, że jego resort przekaże 100 milionów dolarów dla Ukrainy na pomoc wojskową. Chodzi o wspólną inicjatywę z Niemcami i Norwegią.
Łącznie w ramach pakietu Ukraina otrzyma 500 milionów dolarów. To było za wiele dla Berkowicza. Radosław Sikorski przelewając 100 miliardów dolarów skorupowanej Ukrainie dopuścił się strady. W normalnym kraju taki osobnik zostałby zdymisjonowany i postawiony przez sądem. Zawył na swoim Facebooku. Berkowicz bredził więc o przerowaniu pieniędzy Ukrainie. To manipulacja, bo w rzeczywistości chodzi o zakup amerykańskiego sprzętu wojskowego dla Ukrainy. No i pomylił miliardy z milionami. Dopiero następnego dnia zedytował posta, ale poprawioną wersję polajkowało mniej osób. Mniejsza jednak o jego dyskalkulię. Sedno sprawy jest takie, że wspieramy Ukrainę dla naszego własnego interesu. Na pewno słyszeliście alarmujące doniesienia o tym, że Rosja rozważa w najbliższych latach zaatakowanie NATO.
Zrobi to tylko wtedy, kiedy pokłada Ukrainę. Jednak nawet jeśli uznamy to za histerię i Rosja takich planów nie ma, to samo to, że podbiłaby ona Ukrainę, zmniejszyłoby nasze bezpieczeństwo oraz zwiększyło potrzebę finansowania własnej obrony. Im Rosja będzie bliżej naszej granicy, tym więcej będziemy musieli wydawać na wojsko, wróci pewnie zasadnicza służba wojskowa, a inwestorzy będą mniej skłonni do lokowania środków w tak niepewnym regionie. Niedawno Norweski Instytut Spraw Międzynarodowych przeprowadził analizę. Wynikało z niej, że jeśli Rosja odniesie częściowe zwycięstwo, zajmie do połowy terytorium Ukrainy i uzyska wpływ na politykę zagraniczną tego państwa, to będzie się to wiązało z ogromnymi kosztami dla Europy. Nastąpi kolejna fala uchodźców licząca od 6 do 11 miliona osób.
Administrowanie tego kryzysu będzie bardzo kosztowne. Nie mówiąc już o tym, że Konfederacja deklaratywnie nie chce kolejnych uchodźców. No chyba, że chce, bo może na nich robić politykę. Ale uchodźcy to nie wszystko. Dodatkowo trzeba będzie wzmocnić wschodnią flandkę NATO. Łączne koszty w przypadku tego scenariusza wynoszą od 1200 miliardów euro do 1600 miliardów euro. W badaniu przeanalizowano drugi scenariusz. Ukraina uzyskuje odpowiednie wsparcie militarne, przeprowadza udaną kontrofensywę i zmusza Rosję do rozmów pokojowych, które zabezpieczą interesy Kijowa. Koszt takiego wsparcia wynosiłby od 520 do 840 miliardów euro w ciągu 4 lat. To wszystko oznacza, że pomoc Ukrainie może być dwukrotnie mniej kosztowna niż brak tej pomocy.
W przyzwoitości to hielencmentarne biło was o głowę. Teraz to ja już nie chcę tych ekshumacji. Mówiłem dotąd o stosunku Berkowicza do państwa ukraińskiego, wojny oraz o jego zadziwiającej obojętności względem Rosji. Osobną kwestią jest jego podejście do ukraińskich imigrantów. Powiedzieć, że Berkowicz szczuje na Ukraińców, to jak nic nie powiedzieć. Weźmy na tapet ten tweet ze stycznia. Pamiętacie co mówili? Że Ukraińcy będą się tutaj asymilować, polonizować. Tymczasem przestępczość rośnie, Ukraińcy robią co chcą i zamiast się polonizować, będą szlifować swój język ojczysty w polskich szkołach za pieniądze polskiego podatnika. Podziękujmy rządzącym. Rozbierzmy go na części pierwsze.
Pokazano wszystkie 13 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
👉 Wesprzyj podcast: https://patronite.pl/koroluk 📖 Spis źródeł: https://justpaste.it/hjfnx