Mentionsy
Osoby piszącej BHP – z serii "życiowa pogadanka" #54
Osoby piszącej BHP –z serii "życiowa pogadanka"
Zaczyna się od nieprzespanych nocy. Śnienie jest zbyt intensywne, niepokojące, powraca jakiś motyw, albo postać i sytuacja wkrótce trąci lekką paranoją. Ja się wzbraniam – to mi się śni i śni. Ja – staram się pojąć w tym rzecz – rzecz się nie wyjaśnia. Ani trochę. Do czasu, oczywiście, do czasu. Ten czas nadchodzi, gdy walcząc z opuchniętymi oczami, siadam jednak do komputera. I zapisuję pierwszą stronę. Przenoszę nieskładną opowieść z dysku głowy na inny dysk. Motywy przeważnie zaczynają się składać. Pojawiają się postaci, za którymi podążam. Niekiedy - nie nadążam... ale niech im będzie. Stukam w laptop, coraz szybciej. Palce bolą. Prawy nadgarstek długo nie odczuje ulgi. Sny, wychodzą na światło dzienne i doznaję euforii, niesie mnie tajemny rytm, wybijany na klawiaturze. Pisząc, przemieszczam się w czasie i w przestrzeni, ale zapominam przemieszczać się do kuchni, w której przypalam kolejny czajnik. Inwestuję w te czajniki i mam szczęście, że nic więcej nie doznaje uszczerbku. Sąsiedzi mogą spać spokojnie, jako i ja teraz sypiam.
No, a potem nasila się ból nadgarstka i kręgosłupa. Usadzam tułów w najbardziej odpowiednim fotelu, utrzymuję pion, w końcu kupuję poduszkę - jeżyka, żeby krzyż miał się lepiej, nie krzyżuję nóg, nie robię zeza i nabywam pajączka, żeby się nie garbić. Moje łopatki spotykają się za moimi plecami i na pewno plotkują o tym co piszę. I śmieją się ze mnie. I niemalże -kończąc moją pracę, zaczynam się zastanawiać:
kto to przeczyta? Przecież podobne historie już były. Wszystko już było. było było.
Kto mi to wyda?
Komu to potrzebne?
Po co tak się męczę, rezygnując z fitnessu, basenu i zdrowego odżywania? O losie, za to mnie tak doświadczasz. A przede mną jeszcze poprawki, redagowanie. A potem chodzenie po wydawcach, tysiące maili, a potem wywiady, uważne dobieranie słów, publiczne (PUBLICZNE) spotkania autorskie, kontakty live i online (westchnięcie) potem ten lokalny sukces, ta zazdrość i niemiła pani w piekarni... Miła pani w aptece. Melisa na sen...
Tak, jestem osoba piszącą, pisarką jestem. Piszę zawodowo. Książki piszę też. Taka praca. Taka.
Obowiązuje mnie BHP częściowo chroniące przed tą literacką niedolą.
Na półce mam dwie pozycje wyjaśniające te kwestie: Ocena ryzyka zawodowego metodą PN-N-18002 , oraz Pisarz - Ocena Ryzyka Zawodowego metodą RISK SCORE, a tam
Identyfikacja zagrożeń - pełen wykaz czynników z odpowiednim ich podziałem (fizyczne, pyły i pary, chemiczne, biologiczne, uciążliwe i niebezpieczne). Szczegółowe karty zagrożeń dla Pisarz zawierające pełne szacowanie ryzyka metodą RISK SCORE Wykaz działań korygujących zagrożenia oraz odpowiedzialności za to.Tak. Jestem bezpieczna.
Ostatnie odcinki
-
8 nóg, 0 strachu. Cała prawda o pająkach w Twoi...
16.04.2026 17:19
-
Celebracja braku uczestnictwa (manifest niezal...
09.04.2026 07:36
-
Filtr spokoju. Seans przyszłości, która już tu ...
07.04.2026 13:58
-
Natura rzeki. O tym, co płynie pod prąd naszych...
31.03.2026 15:17
-
Gęstość niedzieli. Notatki spod ortezy. #335
23.03.2026 16:05
-
Kobiety z Kiedyś odc.24: Pamięć zapisana w pusz...
03.03.2026 09:57
-
Instrukcja obsługi hałasu #333
24.02.2026 07:48
-
Kobiety z Kiedyś. Burzliwe lata 80. w Białowież...
18.02.2026 12:42
-
Angielski ślad w sercu Białowieskiej Puszczy: m...
11.02.2026 09:15
-
Jak odnaleźć „Wielkie Ach”? | na podstawie roz...
03.02.2026 21:51